top of page

Hans Ulrich Gotthard Maria Eugen Joachim Schaffgotsch (1889-1943)

Hans Ulrich II Schaffgotsch.jpeg

Hans Ulrich Gotthard Maria Eugen Joachim Schaffgotsch urodził się 9 grudnia 1889 roku w majątku Schaffgotschów w Sulisławiu (Zülzhoff). 

Tamtejszy pałac był własnością jego babki Joanny Schaffgotsch (Gryzik von Schomberg-Godulla), a jego rodzice jedynie w nim mieszkali.

Hans Ulrich był pierwszym dzieckiem i pierwszym synem Hansa Karla Gottharda i Pauli Schaffgotsch (z domu von Fürstenberg).

Dwa lata później (23 czerwca 1891 roku), również w pałacu w Sulisławiu urodziła się jego siostra Hedwig (Dedy) Maria Franziska Johanna Schaffgotsch, a 12 października 1893 roku brat Franz Egon Schaffgotsch,

Hans Ulrich będąc pierworodnym synem miał zapewnione w przyszłości dziedziczenie ogromnej fortuny jego babki Joanny, którą ta otrzymała zapisaną w testamencie od śląskiego magnata przemysłowego Carla Godulli (w j.polskim Karola Goduli).

Wedle tradycji rodzinna fortuna powinna najpierw trafić w ręce jego ojca Hansa Karla Gottharda, a dopiero później przejść w jego posiadanie.

U Schaffgotschów z Kopic było jednak inaczej. 

Jeszcze przed narodzinami Hansa Ulricha, jego ojciec Hans Karl Gotthrad został wydziedziczony przez Joannę i jej męża. Zdając sobie sprawę z tego, że Hans Karl Gotthard był ich jedynym synem, podjęcie tak drastycznej decyzji musiało mieć bardzo poważne powody. I tak też było, co postaram się Wam wyjaśnić. A więc ... 

"Składaki imion" ojca i syna były podobne, dlatego przypomnę, że mówimy teraz o latach młodości Hansa Karla Gottharda (1859-1917) czyli ojca Hansa Ulricha (1889-1943).

Już w młodzieńczych latach Hansa Karla Gottharda okazało się, że nie jest "przykładnym" synem jakiego życzyliby sobie jego rodzice (czyli Joanna i Hans Ulrich).

Gdyby żył w dzisiejszych czasach, powiedziano by o nim zapewne, że był niezłym gagatkiem. On sam skwitowałby to zapewne stwierdzeniem, że jedynie "korzystał z życia"... 

Lubił towarzystwo, huczne bale, zabawy, alkohol i piękne kobiety. Na brak towarzystwa nie narzekał, szczególnie młodych panien marzących o takim (bogatym) kawalerze. Na dalsze nauki, pielęgnowanie rodzinnych kontaktów, czy też spotkania w gronie "wiekowych" już arystokratów nie potrafił lub nie chciał znaleźć czasu. Podobno sam jeden wydawał na "rozrywki" więcej niż pozostali członkowie rodziny razem wzięci. 

Rodzice bacznie się temu przyglądając tracili coraz bardziej cierpliwość. Próby ustatkowania syna nie przynosiły pozytywnych efektów.

Coraz częściej dochodziło do sporów i kłótni pomiędzy ojcem a synem, które pogarszały rodzinne relacje.

Interesy przynoszące zyski nie były "mocną stroną" Karla Gottharda. Pewnie próbował dorównać swoim rodzicom, jednak czego się nie chwycił, kończyło się dużymi stratami. To zadecydowało poniekąd o jego dalszych losach.

Gdy miał dwadzieścia parę lat wpadł na jego zdaniem (tym razem) "złoty interes". Chodziło o bardzo dużą i kosztowną inwestycję w okolicach Berlina. Po wielu wcześniejszych "wpadkach", nie mógł już liczyć na wsparcie finansowe ze strony rodziców. Aby móc zrealizować swoje plany, zaciągnął za ich plecami w kilku bankach spore kredyty. Dostał je zapewne dzięki znanemu wszędzie nazwisku Schaffgotsch, a być może również fałszując ich poręczenia finansowe w tej sprawie. Tak czy siak był pewny siebie i jak to mówią "poszedł na całość".

Liczył na "kokosowy interes", który miał nie tylko szybko zwrócić zainwestowane pieniądze, ale również przynieść mu własną fortunę i uznanie rodziców. Niestety bardzo się przeliczył. 

Nie chcąc tutaj opisywać szczegółów o jaką chybioną inwestycję chodziło, odsyłam zainteresowane osoby do moich wcześniejszych publikacji i pełniejszego życiorysu Hansa Karla Gotthrada Schaffgotscha.

Niestety i tym razem wszystko potoczyło się dla Karla Gottharda nie tak jak powinno. Ten niby pewny "złoty interes" nie wypalił, nie było więc szybkich i pokaźnych zysków, a zaciągnięte kredyty trzeba było zacząć spłacać. Banki zaczęły upominać się o swoje. 

Wieści o chybionej inwestycji, a co za tym idzie ogromnych długach syna Schaffgotschów rozniosły się szybko szerokim echem. Dla Schaffgotschów z Kopic potężny wstyd.

Ojciec Hans Ulrich (mąż Joanny) miał tylko jedno wyjście: szybkie spłacenie długów syna aby wyjść z tego w miarę z twarzą. Zacisnął zęby, wykupił wystawione weksle, uregulował ogromne długi syna. Podobno tym razem o mało szlag go nie trafił.

Długi musiały być naprawdę spore. Świadczyć o tym może fakt, że na ich spłatę poszły wszystkie, odkładane przez Schaffgotschów przez lata oszczędności (w tym również pieniądze odkładane na spłatę trzech sióstr Karla Gottharda, którym należała się również część rodzinnego majątku). To spowodowało, że już wtedy zrodził się plan przekształcenia "imperium przemysłowego Schaffgotschów" w spółkę akcyjną, umożliwiającą w przyszłości spłacenie sióstr Karla Gottharda, wpierw w formie udziałów w spółce, a następnie odkupieniu ich za gotówkę.

Potwornie kosztowna i nieudana inwestycja w Berlinie nie tylko pogorszyła wieloletni konflikt między ojcem a synem, ale miała dla Karla Gottharda dalsze, daleko idące konsekwencje. Musiał wyprowadzić się z Pałacu w Kopicach i przenieść do Sulisławia, do tamtejszego pałacu który w roku 1888 kupiła jego matka Joanna. Karl Gotthrad mógł w nim mieszkać nie płacąc "czynszu", ale pałac nie był jego (jak błędnie podaje m.in. wikipedia czy nawet obecny właściciel pałacu w Sulisławiu). Odsunięto go od jakichkolwiek interesów, jak również zarządzania majątkiem rodziców. Nie miał już wpływu na jakiekolwiek decyzje i skończył się jego nieograniczony dostępu do rodzinnych pieniędzy. Każdego miesiąca otrzymywał jedynie określoną sumę pieniędzy, którą był zmuszony rozsądnie dysponować. Wszystko z Kopic kontrolował jego ojciec.

Rok później (być może aby dać rodzicom dowód że pragnie się ustatkować) Hans Karl Gotthrad ożenił się z baronową Paulą Freiin von Fürstenberg. 

Kiedy 9 grudnia 1889 roku urodził się ich pierwszy syn Hans Ulrich Gotthard Maria Eugen Joachim Schaffgotsch, Joanna wraz z mężem podjęli decyzję, że po ich śmierci majątek przejmie nie syn a właśnie nowo narodzony wnuk. 

I tutaj wracamy do wnuka Joanny a syna Hansa Karla Gotthrada, czyli Hansa Ulricha Gottharda Marii Eugena Joachima Schaffgotscha (1889-1943).

Młodzieniec wychowywał się wraz z dwójką rodzeństwa w Sulisławiu. Do Kopic i babci Joanny nie miał daleko (niecałe 15km). Spokojna jazda bryczką zajmowała około 4o minut. Już od dzieciństwa okazywał duże zainteresowanie końmi i powozami. Często, podczas drogi do lub z Kopic, ojciec pozwalał mu kierować konnym zaprzęgiem. Te "zamiłowanie" do powozów i koni pozostało i towarzyszyło mu przez całe jego dalsze życie.

Hans Ulrich nie sprawiał rodzicom kłopotów, ani jako dziecko ani będąc już młodzieńcem. Dobrze się uczył, był solidnym w wykonywaniu powierzonych mu prac, nie miał specjalnych "ciągotek" do zabaw i wszelakiego rodzaju imprez, jak to było w przypadku młodości jego ojca. 

W rodzinnych opowieściach wspomina się, że zanim został oficerem (w randze pruskiego porucznika huzarów), studiował prawo na wydziale ekonomicznym w Bonn, Strasburgu i Londynie. To miało zapewnić mu odpowiednią wiedzę do kierowania w przyszłości ogromnym rodzinnym majątkiem. Czy wspomniane studia w pełni ukończył niewiadomo, ponieważ w roku 1914 wybuchła I wojna światowa i jako oficer był zmuszony brać w niej czynny udział. 

W lutym 1915 roku w Kopicach zmarł jego dziadek Hans Ulrich Senior (mąż Joanny). Śmierć dziadka, a tym samym konieczność przejęcia i prowadzenia rodzinnego "imperium przemysłowego" na Śląsku sprawiły, że pozwolono mu opuścić linię frontu i został zwolniony z dalszego udziału w walkach, kończąc tym samym karierę oficerską. Kto wie, być może tylko dzięki temu przeżył piekło pierwszej wojny światowej.

3 lata później, 9 kwietnia 1918 roku, mając 29 lat, poślubił 22-letnią Marie Sophie Ferdinandine Josefine Margarete Gräfin Henckel von Donnersmarck. Ich ślub odbył się w Berlinie. 

Sophie (bo używała głównie tego imienia) urodziła się 30 maja 1896 roku w Adler-Kosteletz leżącym w Böhmen (na terenie dzisiejszych Czech).

Pochodziła również z bardzo bogatej i wpływowej rodziny Henckel von Donnersmarck, która posiadała m.in. pałac w Nakle Śląskim.

Z Hansem Ulrichem poznała się podobno (jak to w tamtych czasach bywało) na jednym z bali. Ich oficjalne zaręczyny odbyły się 6 grudnia 1917 roku również w Berlinie. Hans Ulrich miał podobno oświadczyć się Sophie w Kopicach, podczas jednego ze spacerów po pałacowym parku, a dokładniej: w romantycznej scenerii w "Pawilonie Diany". Byli podobno zgodnym małżeństwem, wzajemnie się uzupełniając. Hans Ulrich był spokojnym człowiekiem, stroniącym od zgiełku i dużego zamieszania. Sophie była bardzo aktywną, pełną energii kobietą.

Przeżyli wspólnie 25 lat. Mieli 6-cioro dzieci (4 córki i 2 synów). 20 stycznia 1919 roku urodziła się ich pierwsza córka Wilhelmine Maria Hedwig Paula Aloysia Schaffgotsch. 10 lutego 1920 przyszła na świat Paula Maria Hedwig Margarethe Josephine Schaffgotsch. Rok później, 16 stycznia 1921 r. córka Eugenie Maria Hedwig Gabriele Marcella Schaffgotsch, a 20 stycznia 1924 roku czwarta córka Gabriele Maria Hedwig Therese Agathe Schaffgotsch. Pierwszy, zapewne długo wyczekiwany przez ojca syn, urodził się 10 lipca 1927 roku. Na początku długiej "wiązanki imion" jaką otrzymał, znalazły się oczywiście wedle tradycji imiona przodków, czyli Hans Ulrich Gotthard Maria Friedrich Leopold Hyazinth Aloysius Edgar Schaffgotsch. Szóstym w kolejności dzieckiem a zarazem drugim synem był Friedrich Carl Gotthard Maria Franz Josef Anton Aloysius Edwin Schaffgotsch, urodzony 4 lipca 1931 roku.

Nieustannie tętniący życiem dom/pałac, dzięki energicznej żonie i czterem dorastającym córkom, częste odwiedziny krewnych i znajomych sprawiały, że Hans Ulrich "zaszywał" się na wiele godzin w swoim gabinecie w poszukiwaniu ciszy i spokoju. 

Jak już wcześniej wspominałem, jego zamiłowanie do koni i powozów towarzyszyło mu przez całe życie. Nawet w późniejszych czasach, kiedy dużą popularnością cieszyły się automobile, które wyparły konie i bryczki na dalszy plan, Hans Ulrich nadal wolał (mając przy tym więcej radości i zadowolenia) korzystać ze swoich zaprzężonych do powozu żywych koni aniżeli "koni mechanicznych". Wybierając się na polowania (które również w domu Schaffgotschów były rodzinną tradycją) korzystał wyłącznie z konnego powozu.

Niestety od wielu lat miał problemy z nadciśnieniem (które było wrodzoną chorobą ze strony babki, czyli Joanny Schaffgotsch z domu Gryzik).

W maju 1943 roku przeszedł w przeciągu kilku dni serię wylewów, ostatniego z nich nie przeżył.

Jego śmierć była wielkim szokiem dla całej rodziny, szczególnie żony Sophie, z którą zaledwie kilka tygodni wcześniej świętował srebrne wesele.

Na domiar złego, dwa dni wcześniej (16 maja 1943 r.) zmarła jej 73-letnia matka - hrabina Wilhelmine Marie Kinsky von Wchinitz und Tettau.

Zanim został pochowany, jego trumnę wystawiono "do ostatniego pożegnania" w pałacowej kaplicy. Tam aby go pożegnać, przyszła cała wieś. Ludzie bardzo go lubili i szanowali. Anni Fibbe (z domu Mende), dawna mieszkanka Kopic która miała wówczas 8 lat (i której ciotka Maria Mende pracowała w pałacowej pralni),  tak wspomina ten dzień:

"Do kaplicy w pałacu, aby pożegnać hrabiego Schaffgotscha przyszła cała wieś. Ludzie bardzo go lubili i szanowali. Niektóre kobiety podchodząc do trumny nie potrafiły powstrzymać łez.

W tamtych czasach modne było wkładanie do trumny małych obrazków z postaciami świętych. Ja włożyłam do trumny wiązankę świeżo zebranych w parku konwalii. Dzień później w kościele w Kopicach odbyło się uroczyste nabożeństwo pogrzebowe hrabiego. Kościół był tak przepełniony, że wielu mieszkańców stało na zewnątrz. Po mszy trumnę przewieziono do parkowego mauzoleum."

Pogrzeb Hansa Ulricha odbył się 22 maja 1943 roku. Został pochowany w parkowej kaplicy, w tamtejszej krypcie grobowej, gdzie spoczywali już jego krewni (ojciec, matka i młodszy brat). Zaledwie 4 miesiące później, 4 października 1943 roku w Dreźnie zmarła jego młodsza siostra Dedy (Hedwig Maria Franziska Johanna Schaffgotsch) dożywając jedynie 52 lat. Była ostatnią z żyjącego jeszcze rodzeństwa.

Niestety, już po roku 1945 rodzinny grobowiec został sprofanowany. Szczątki pochowanych w nim Schaffgotschów najpierw wyrzucono z trumien, a później urządzano sobie z nimi "patologiczne zabawy". Dzisiaj nie będę poruszał tutaj szczegółów, bo zaplanowany jest na ten temat odrębny post, dodam jedynie, że zmumifikowane szczątki zmarłych Schaffgotschów przez ponad 30 lat poniewierały się rozrzucone po grobowcu jak również na zewnątrz w parku. I nie zrobili tego żadni "czerwonoarmiści" a nowi mieszkańcy Kopic, przesiedleni tutaj w roku 1945 z Kresów Wschodnich, centralnej Polski i Bieszczad. 

Dopiero latem 1977 roku, na krótko przed (pierwszym od ucieczki z Kopic pod końcem wojny) przyjazdem do Polski syna hrabiego Hansa Ulricha, ówczesny ks.proboszcz pozbierał wraz z ministrantami szczątki krewnych hrabiego i pochował je w zbiorowej mogile przy kościele parafialnym (obok mauzoleum Joanny i jej męża) w Kopicach. Tam przeleżały 42 lata.

Jesienią 2019 roku zostały ekshumowane i przeniesione do głównego mauzoleum Schaffgotschów, gdzie spoczywają w (znajdującym się po lewej stronie) sarkofagu Hansa Ulricha (męża Joanny).

▷Jeśli korzystasz z /lub udostępniasz mozolnie zebrane i opublikowane przeze mnie tutaj informacje, uszanuj proszę moją pracę/mój czas i podaj źródło, czyli linka/adres mojej strony. Będę Ci za to bardzo wdzięczny :) 

© kopice.org

Ostatnia aktualizacja 26 maja 2024 r.

Tytułowy portret hrabiego oraz kilka pozostałych, archiwalnych fotografii pokolorował Jacek Kucharczyk © Koloryzacja starych fotografii

 

 

bottom of page